dr Maria Noszczyk

W świecie kosmetyki widoczne są 2 skrajnie różne nurty. Jeden podążający za wszystkimi nowościami, drugi wychwalający „naturę” - skarbnicę terapeutycznych składników znanych od wieków. Wynikają z tego czasem zabawne hasła  reklamowe np. „Światowa nowość- epilacja cukrowa” ( epilację cukrem kobiety wykonywały w czasach starożytnych) . Stare pomysły, o ile oczywiście udało im się przetrwać są bardzo cenne i nie ma powodu do ukrywania ich korzeni. Firmy kosmetyczne z tradycjami często zachowują w ofercie kosmetyki oparte na sprawdzających się od lat składnikach lub wręcz na dawnych recepturach. Jednym ze składników pudrów „od zawsze” są związki mineralne np. tlenek krzemu, związki magnezu i żelaza, oraz różne roślinne barwniki.

Na rynku z powodzeniem sprawdzają się też kosmetyki zrobione według nie zmienionych od lat receptur np. słynny krem ochronny, na spierzchnięte usta i podrażnienia Elizabeth Arden. Nic dziwnego, pierwszą tradycyjną funkcją kosmetyków, poza upiększaniem była ochrona skóry i łagodzenie podrażnień. W recepturach kosmetyków o tych funkcjach zachowało się wiele niezastąpionych od lat składników, przede wszystkim wyciągi z roślin i owoców. Dzięki technologicznym „wynalazkom” z roślin można więcej „wyciągnąć” i precyzyjniej wyekstrahować poszukiwaną substancję, ale zasadnicze działanie odkryte często przed wiekami pozostaje to samo.

Niezastąpionym od wieków składnikiem kosmetycznym są także oleje z oliwek, orzechów i nasion, algi, borowiny, woski pszczele i lanolina. Niektóre składniki odzwierzęce i wszystkie składniki zwierzęce są obecnie w niełasce. Ale ze względu na ich niepodważalne wartości stosuje się je nadal tylko że otrzymuje się je obecnie metodami syntetycznymi. Przykładem są różne zwierzęce tłuszcze (np. skwaleny, cholesterol i wiele innych) o bezkonkurencyjnych właściwościach ochronnych i nawilżających. Podobnie modyfikacje przechodzą różne białka (np. kolagen), aminokwasy i witaminy będące najpopularniejszymi obecnie składnikami aktywnymi kosmetyków odmładzających. We współczesnej kosmetologii poza dawnymi składnikami wykorzystuje się także wiele prastarych metod pielęgnacji skóry.

W stosowanych metodach pomimo wszechobecnej elektroniki ogromnym powodzeniem cieszą się przecież wszelkie maski, okłady i kąpiele, a przede wszystkim najlepszy przykład- masaż. Ta znana od wieków metoda terapeutyczna wykorzystywana jest dziś w najróżniejszy sposób. Masaż pneumatyczny, wodny, wirującymi pasami, ultradźwiękami, endermologia to najróżniejsze odmiany wykorzystujące stary sprawdzony masaż, który w swej klasycznej formie mimo bogatej konkurencji ciągle świetnie ( żeby nie powiedzieć najlepiej) się sprawdza.

Sprawdzająca się zasada „dobre bo stare” ma swoje wytłumaczenie w statystyce. Po prostu czym więcej zabiegów z danym składnikiem wykonano tym lepsze mamy potwierdzenie jego właściwości, skuteczności i bezpieczeństwa, co najlepiej, choć czasem „boleśnie” widać w medycynie estetycznej. Ślepe podążanie za nowościami w tej dziedzinie kosmetologii  kończy się czasem fatalnymi skutkami ubocznymi występującymi w niektórych przypadkach nie od razu lecz po paru lub parunastu miesiącach od zabiegu. Coraz szybszy obieg informacji i powszechność niektórych metod skraca na szczęście czas pełnego objawienia możliwości danej metody, ale warto mieć na uwadze, że dobre ( bo „stare”) są sposoby z około 18 miesięcznym istnieniu na szerokim rynku, czyli policzalne w liczbach dających się poprawnie ocenić statystycznie (np. kwas hialuronowy, botulina, czyli botoks itp.).

Subskrypcja